W Popowie Borowym pamięć o Żołnierzach Niezłomnych zabrzmiała bardzo mocno

W Popowie Borowym pamięć o Żołnierzach Niezłomnych zabrzmiała bardzo mocno

„Naród, który traci pamięć, przestaje być narodem”

W Popowie Borowym te słowa nie brzmiały jak patetyczne hasło, ale jak ostrzeżenie przypomniane w miejscu, gdzie historia ma konkretne nazwiska i konkretne ofiary. Podczas uroczystości upamiętniających 75. rocznicę śmierci Żołnierzy Niezłomnych przy jednym krzyżu stanęli blisko siebie członkowie rodzin poległych, samorządowcy, przedstawiciele instytucji państwowych, służb mundurowych i organizacji kombatanckich. Tego dnia najważniejsze było jedno – nie pozwolić, by pamięć o tamtych wydarzeniach zeszła na dalszy plan.

  • Msza, kompania honorowa i cisza przy krzyżu
  • Imiona, które wróciły podczas uroczystości
  • Głos rodzin i samorządów przypomniał o wspólnym obowiązku

Msza, kompania honorowa i cisza przy krzyżu

Obchody rozpoczęły się Mszą Świętą, a po niej nastąpiło uroczyste wprowadzenie kompanii honorowej. Dalej wszystko toczyło się już w rytmie pamięci, bez pośpiechu i bez zbędnych gestów. Przy Krzyżu w Popowie Borowym odbył się Apel Pamięci, po którym złożono kwiaty i zapalono znicze.

To właśnie ten fragment uroczystości najmocniej porządkował sens całego spotkania. Nie chodziło tylko o oficjalny ceremoniał, ale o wyraźny znak, że w tym miejscu historia pozostaje żywa. Dla mieszkańców i przybyłych gości Popowo Borowe nie jest więc jedynie punktem na mapie, lecz przestrzenią, w której nazwiska sprzed 75 lat wciąż wywołują skupienie.

Imiona, które wróciły podczas uroczystości

W trakcie obchodów przypomniano czterech Żołnierzy Niezłomnych, którzy zginęli w Popowie Borowym. Byli to:

  1. podporucznik Władysław Grudziński ps. „Pilot” – dowódca patrolu,
  2. podporucznik Kazimierz Chrzanowski ps. „Wilk”, „Ketling”,
  3. podporucznik Czesław Wilski ps. „Brzoza”, „Zryw”,
  4. podporucznik Hieronim Żbikowski ps. „Gwiazda”, „Twardowski”.

Ich dramatyczna walka, stoczona przed 75 laty, została pokazana nie jako odległy epizod z podręcznika, ale jako część lokalnej tożsamości. Właśnie w takich chwilach widać, że pamięć historyczna nie utrzymuje się sama. Potrzebuje rodzin, samorządowców, szkół, instytucji kultury i ludzi, którzy wracają do tych samych miejsc z nowym pokoleniem.

Głos rodzin i samorządów przypomniał o wspólnym obowiązku

Podczas uroczystości zabrali głos Burmistrz Nasielska Radosław Kasiak, przedstawicielka rodzin poległych, Anna Śnieżko w imieniu Dyrektor Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL oraz Wicestarosta Nowodworski Andrzej Pacocha. Ich wystąpienia prowadziły do jednego wniosku, choć każdy mówił o tym własnymi słowami – pamięć o Żołnierzach Niezłomnych nie jest sprawą wyłącznie historii, ale także odpowiedzialności za to, co zostanie po dzisiejszych świadkach.

Obecność tak wielu osób pokazała, że to wspomnienie nie osłabło wraz z upływem lat. Przeciwnie, w miejscach takich jak Popowo Borowe nabiera ciężaru. Kiedy padają nazwiska poległych, a pod krzyżem zapalają się kolejne znicze, łatwiej zrozumieć, że lokalna pamięć nie jest dodatkiem do historii. To jej fundament.

na podstawie: Urząd Miejski w Nasielsku.