Bez zgody i bez wstępu dla służb. Wycinka drzew wywołała alarm

Bez zgody i bez wstępu dla służb. Wycinka drzew wywołała alarm

FOT. Urząd Miasta w Nowym Dworze Mazowieckim

Na działce przy Sadowej i Młodzieżowej w Nowym Dworze Mazowieckim doszło do sytuacji, która szybko przerodziła się w spór o granice prawa. Według burmistrza Sebastiana Sosińskiego deweloper rozpoczął wycinkę drzew bez wymaganej zgody, a gdy na teren próbowały wejść miejskie służby, nikt ich nie wpuścił. Na miejscu pojawiła się także policja, ale i ona została odesłana od placu budowy. Sprawa trafiła już do prokuratury, a urzędnicy zabezpieczyli dokumentację także z użyciem drona.

  • Służby zatrzymały się przed zamkniętym terenem
  • Dokumenty już trafiły do śledczych

Służby zatrzymały się przed zamkniętym terenem

Z relacji burmistrza wynika, że wycinka ruszyła na Osiedlu Młodych bez decyzji pozwalającej na takie działania. To właśnie ten moment uruchomił miejską reakcję – kontrolę prowadzoną przez Urząd Miejski i Straż Miejską, a później także wezwanie policji. Wszystko zakończyło się jednak na ogrodzeniu placu budowy.

Przedstawiciele miasta nie zostali wpuszczeni na teren, podobnie jak funkcjonariusze policji. W takich sytuacjach każda godzina ma znaczenie, bo drzewa znikają szybko, a ślad po nielegalnych pracach bywa potem trudniejszy do odtworzenia niż sam spór o zgodę.

Burmistrz nie krył ostrej reakcji. Jak przekazał w opublikowanym komunikacie, „nie ma mojej zgody na samowolne działania dewelopera”. To właśnie ten sprzeciw stał się osią całej sprawy – nie tylko w wymiarze przyrodniczym, ale też porządkowym i prawnym.

Dokumenty już trafiły do śledczych

Po odmowie wstępu na plac budowy miasto nie poprzestało na interwencji na miejscu. Zawiadomienie zostało złożone do prokuratury, a o sprawie ma też zostać poinformowana Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Burmistrz po przesłuchaniu na Komendzie Powiatowej Policji przekazał również pełną dokumentację związaną ze zdarzeniem.

W praktyce oznacza to, że sprawa nie kończy się na lokalnym konflikcie o drzewa. Wchodzi na poziom postępowania, w którym ważne będą ustalenia dotyczące tego, kto i na jakiej podstawie prowadził wycinkę oraz czy decyzje administracyjne były respektowane.

Miasto podkreśla też, że nie uczestniczy w wydawaniu pozwolenia na budowę. To należy do starostwa. Z informacji przytoczonych przez burmistrza wynika, że w tym przypadku zgoda budowlana zapadła w trybie odwoławczym, po rozstrzygnięciu przez wojewodę, ponieważ starostwo wcześniej nie wydało pozwolenia na realizację inwestycji. Dla mieszkańców oznacza to tyle, że sprawa ma nie jeden, a kilka administracyjnych poziomów i nie rozstrzygnie się wyłącznie na miejskim podwórku.

na podstawie: Urząd Miasta w Nowym Dworze Mazowieckim.

Ilustracja wykorzystana w artykule została pobrana z zewnętrznego źródła (Urząd Miasta w Nowym Dworze Mazowieckim). W przypadku zastrzeżeń dotyczących praw do zdjęcia prosimy o kontakt.